Zadania realizowane w przedszkolu-Luty

Temat kompleksowy : „ Baśnie, bajki, bajeczki „

Data realizacji: 31.01.2022- 04.02.2022

Umiejętność ogólna:

– Poszerzenie słownika czynnego i znajomości baśni i bajki.

Gimnastyka poranna:

Zabawa orientacyjno-porządkowa – Krasnoludki i wielkoludy.

Tamburyn. N. wystukuje na tamburynie głośny, wolny rytm. Dzieci są wielkoludami. Poruszają się po całej sali w wysokim wspięciu na palcach i z rękami podniesionymi w górę – wykonują duże kroki. Kiedy N. gra cichy, szybki rytm, dzieci są krasnoludkami. Kładą dłonie na kolanach, przykucają i w takiej pozycji poruszają się po sali.

Wiersz Iwony Fabiszewskiej Bajek czar.

 Gdy smutno ci będzie i źle, to otwórz książkę z bajkami.

Zobaczysz, jak magii czar rozbłyśnie ci przed oczami.

Tu wszystko będzie możliwe, tu dobro zwycięży ze złem, tu kamień zmieni się w złoto, tu myszka zostanie psem.

Więc śmiało, mój przyjacielu, przez wrota bajkowe przejdź. Niech spełnią się twoje marzenia.

Nie czekaj już dłużej – wejdź.

Piosenka „ Tu paluszek”

Tu paluszek, tam paluszek a tu czysty mam fartuszek

Tu jest rączka, a tu druga A tu oczko do mnie mruga.

Tu jest czoło a tu włosy wszyscy mamy czyste nosy

 Tu są raczki do klaskania ty są nóżki do tupania.

Rozwiązywanie zagadek Iwony Fabiszewskiej – odgadywanie tytułów baśni

Sto lat całe spała, bo mamy się nie posłuchała. (Śpiąca królewna)

 Czerwona czapeczka na głowie, smakołyków w koszu kilka.

Gdy szła przez las do babci, spotkała złego wilka. (Czerwony Kapturek)

 W łupince z orzecha spała, zła ropucha ją porwała. (Calineczka)

 Wybiegła z balu, gdy północ wybiła. Z pośpiechu na schodach bucik zgubiła. (Kopciuszek)

 Zła macocha z zamku wygnać ją kazała.

 Potem zatrutym jabłkiem poczęstować ją chciała. (Królewna Śnieżka

Matematyczne wyliczanki:

Jabłko, gruszka i daktyle – klaśnij w ręce razy tyle (3 razy)

Kapusta i ogórek – tyle razy podskocz w górę (2 razy)

Marchewka, pietruszka, bób – tyle razy przysiad zrób (3)

Kalarepka i mak – za uszy 2 razy się złap.

„Palce” Jeden palec, drugi, trzeci, tak umieją liczyć dzieci,

czwarty, piąty palec mam. Widzisz? Umiem liczyć sam.

Temat kompleksowy: „Zwierzęta zimą

Data realizacji: 07.02.2022- 11.02.2022.

Umiejętność ogólna:

– rozumienie konieczności dokarmiania zwierząt leśnych w okresie zimowym

Wiersz

Przyszła zima, zasypała śniegiem cały świat, pod kołderką skryła ziarnka i nasionka traw.

 Hej, wróbelki, sikoreczki, nie bójcie się zimy! Dzieci dla was już szykują kawałki słoniny i nasionka słonecznika, i okruszki chleba.

Będzie dla was smakołyków tyle, ile trzeba.

 Zimno w lesie, zimno w parku, straszy śnieg i mróz, ale ptaszki się nie boją, nie są głodne już.

 Zima może sypać śniegiem, mroźnym wichrem wiać, ale ptaszki już spokojnie mogą w gniazdkach spać.

 Rozmowa na temat piosenki. Dzieci oglądają obrazki przedstawiających ptaki, które pozostają w Polsce w okresie zimy.

− O czym jest nasza piosenka? − W jaki sposób możemy pomóc ptakom podczas zimy?

− Co to jest karmnik? − Jakie smakołyki mogą znaleźć ptaki w karmniku?

Zabawa ruchowa z elementem toczenia- Kto da ptaszkom jeść?

Hu, hu, ha, zima zła!

Kto jedzonko ptaszkom da?

Dziecko, do którego trafia piłka, podaje swoje imię i mówi np. Anna ptakom ziarna da.

TEMAT KOMPLEKSOWY: „Kosmos”

realizowany 14.02.2022-18.02.2022

Umiejętność ogólna:

– Wzbogacenie wiadomości dzieci na temat kosmosu.

Ćwiczenia poranne w formie zabaw ruchowych:

Zabawa ruchowo-naśladowcza Rakieta.

 Dzieci siadają w kole na piętach, dłonie trzymają na udach. Na hasło

 Uruchamiamy rakietę, zaczynają uderzać rytmicznie w uda – najpierw powoli, potem coraz prędzej.

Na hasło Start – podnoszą ręce do góry i krzyczą: Uuuuuuu!

 Zabawę powtarzamy 2–3 razy

Wiersz ufoludek.

W piaskownicy za przedszkolem wylądował srebrny spodek,

a ze spodka już po chwili ufoludki wyskoczyły.

 Małe, zwinne i zielone, mądre i zaciekawione.

 Wymierzyły i zbadały ławki, piłki, trawnik cały.

Odleciały Mleczną Drogą na planetę Togo-Togo.

Został po nich pył magiczny, taki był mój sen kosmiczny.

Piosenka Ufoludki ( do melodii My jesteśmy krasnoludki)

My jesteśmy ufoludki,

pokazują na siebie,

hopsasa, hopsasa. podskakują w miejscu,

 Ludek zielony, malutki,

hopsasa, hopsasa.

 Przylecieliśmy z daleka,

 hopsasa, hopsasa.

Nasze UFO na nas czeka

hopsasa, hopsasa

Gdy waszą Ziemię zwiedzimy,

hopsasa, hopsasa,

 to do siebie pokazują do góry, powrócimy.

TEMAT KOMPLEKSOWY:  ”Były sobie dinozaury”

realizowany 21.02.2022-25.02.2022

Umiejętność ogólna:

-Wzbogacanie wiedzy na temat dinozaurów,

Zabawa orientacyjno-porządkowa Uwaga! Dinozaur!

Dzieci poruszają się po sali podskokami.

Na hasło Uwaga! Dinozaur! – zatrzymują się przez chwilę w bezruchu.

Opowiadanie J.Papuzińskiej „ Jak nasz mama hodowała potwora”

Siedzieliśmy przy kolacji, ale było jeszcze widno, bo to się stało w sierpniu. I nagle usłyszeliśmy jakieś łomoty i straszne wrzaski. A potem jakby słoniowy tętent. A potem złamał się płotek i do ogródka wpadł jakiś nieznajomy zwierz, wielki prawie jak nasz dom. Podbiegł do ściany i przytulił się do niej, jakby chciał się ukryć. Swój ogromniasty, żółwiowaty łeb wsadził przez otwarte okno do naszej kuchni i położył na stole. Trząsł się cały ze strachu. I miał się czego bać, bo za nim leciała gromada ludzi z kijami, drągami i kamieniami.

 – Smok! Smok! – wrzeszczeli oni.

– Zabić go! Zastrzelić! Wśród tych ludzi kręcił się także nasz pan od przyrody. Wyrywał im z ręki kije. Coś tłumaczył, ale mało kto go słuchał. Jakiś duży chłopak zamierzył się kamieniem prosto w łeb biednego, przestraszonego zwierza.

– Mamo, to gad przedpotopowy? – wyszeptał nasz najstarszy brat.

 – Mamo, nie daj go zabić! – wrzasnął nasz najmłodszy brat. I wtedy nasza mama wybiegła na ganek. Okazało się, że kiedy potrzeba, nasza mama umie krzyczeć głośniej niż najpotężniejszy głośnik uliczny.

– Łobuzy! – zawołała nasza mama.

 – Zabijać im się zachciało. Zrobił wam jaką krzywdę czy co? Nie słyszeliście o ochronie przyrody? To też jest przyroda! Zostawcie go w spokoju! A zresztą to jest mój ogródek i proszę mi się tu nie kręcić! Wszyscy jakoś ucichli. Więc nasz pan od przyrody wysunął się z tłumu i powiedział tak:

 – Słuchajcie, ludzie! Takie zwierzęta jak to – gady przedpotopowe – żyły bardzo dawno temu na świecie. Nazywały się dinozaury. Żywiły się roślinkami, nikomu nie robiły krzywdy. I bardzo dawno temu wszystkie wyginęły, teraz nie ma ich już wcale. Nie mam pojęcia, jakim cudem ten jeden znalazł się nagle w naszym mieście, ale skoro już jest, nie możemy pozwolić, żeby zginął. Tę sprawę muszą zbadać uczeni przyrodnicy. Żywy dinozaur! Taka okazja zdarza się raz na sto tysięcy lat! Zaraz idę zadzwonić w tej sprawie do Warszawy! I stało się tak, że kiedy pan skończył mówić, w ogródku nie było już prawie nikogo. Bo wszyscy się zawstydzili i poszli do domów. Pan pobiegł na pocztę do telefonu. A nasza mama już stała przy oknie w kuchni i karmiła dinozaura sałatą.

 – Biedaczku – mówiła do niego – jeszcze się trzęsiesz ze strachu! Nie bój się, nie damy cię skrzywdzić. A on zjadał sto siedemnastą główkę sałaty i łypał na mamę swoimi poczciwymi oczkami. Mieszkał u nas przez trzy dni. Mama nazwała go Kubusiem. Był bardzo spokojny, tylko jadł okropnie dużo i gdyby nie to, że wszystkie dzieci z naszej ulicy znosiły dla niego trawę i gałęzie, szybko zabrakłoby dla niego jedzenia.

 – Czy nie przesadzasz, Marysiu? – pytał tata po powrocie do domu.

– Wyrwałaś dla tego zwierzaka całą sałatę z ogródka!

– O, nie szkodzi! – mówiła mama.